Strona główna

Poezja polska
Poezja obca
Debiuty amatorskie


Wyszukaj:

Wiersz Autor




Broniewski Władysław

Miasto rodzinne



Nie uszedłem w życiu pół drogi
a już zewsząd czai się rozpacz...
O dalekim, minionym, drogim
powiedz, serce, albo się rozpłacz,

wskrześ na chwilę tych lat urodę,
kiedy na świat patrzyłem dzieckiem...
Stał nad Wisłą stary dom z ogrodem
na wysokim wzgórzu mazowieckim...

Wy nie wiecie, jak tam biją dzwony,
stare dzwony o cichy zmierzchu,
kiedy słońca język czerwony
liże fale, rude po wierzchu,

gdy już ciemnym brzegiem po równinie
niosą lasy sosnową zadumę,
a poważny ton nad wszystkim płynie
w czarnym jęku stada wron za Tumem...

Wydzwoń, serce, ostatnie podzwonne
tej starzyźnie, co w ziemię wrasta.
Ja poszedłem stamtąd na wojnę
i nie wrócę do tego miasta,

ale miło mi o tamtej ziemi
myśleć czasem, idąc przez życie,
żem nauczył się tam słów, któremi
umiem kochać i cierpieć, i bić się.

Dzięki, dzięki za każde słowo,
dobrzy ludzie z dziecięcych wspomnień
niech wam szumi wiślanie, sosnowo
wiatr, co ślady tam zamiótł po mnie.




Gaweł Natalia

* * * [wróciłeś]

wróciłeś
nie całkiem
lecz słowami
znowu od początku
uczysz mnie
jak płakać z miłości
nigdy niespełnionej



Ostrowski Kacper

Mój idee fixe

Czemu to wszystko takie skomplikowane?
Życie... życie jest takie pokręcone!
Jak na razie nie znalazłem sposobu na nie,
Co będę robił w przyszłości?
Kim będę? Jak będzie wyglądał świat?
Ten strach, lęk przed niepewną przyszłością
Opanowuje moje ciało, trzęsę się,
Wzdrygam na myśl, że mogę źle poprowadzić
Swoje życie, pójść w złym kierunku,
Jestem taki młody, wszystko przede mną,
Dlatego chce dobrze wykorzystać ten czas,
Być dobrym, przykładnym człowiekiem,
Lecz w tych czasach to takie trudne,
Wszędzie pokusy aby zejść ze ścieżki uczciwości,
A wejść na autostradę nieprawości, kłamstw,
To mój idee fixe, zaprząta moją głowę,
Nie mogę się od tego uwolnić,
Prawdopodobnie nigdy się nie uwolnię dopóki,
Dopóty mój żywot się nie zakończy,
Wtedy poznam odpowiedź na wszystkie pytania,
Lecz to tak daleko, a więc na razie muszę brnąć...

Matsuo Basho
Już zmierzcha się

'Już zmierzcha się'
Woła przepiórka
'Na co zdadzą się oczy jastrzębia'

Słodyczana
Dziękuję Ci mamo!
Lato
...Sen... Czy Jawa?
Zabawa w konie
Sens
Bóg jedyną prawdą
* * * [Ciemność stała się jasnością]
Na zgon poezji
Niespodziane spotkanie
Makbet - Motywy literackie sprowadzenie samochodu DMOZ pilna poźyczka Bavaria lustra drogowe KODEKS PRACY ofe unia moda lat 20buty wspinaczkowe cera sucha i wrażliwa floorball księgarnia pedagogiczna opakowania do żywności